strona główna


Nazywam się Andrzej Lubomirski i jestem autorem tej witryny.

Zrobiłem ją, by - jak to się mówi - "zostawić coś po sobie". Zabrałem się do tego mając prawie 70 lat i w związku z tym zdając sobie sprawę, że może mi zabraknąć czasu na jej zbudowanie do końca w takim kształcie, w jakim to zaplanowałem - zresztą tak się złożyło, że niedługo przed jej zaplanowanym uruchomieniem banalna, ale ciężka choroba, która mi się wówczas przytrafiła, mogła wszystkie moje plany unieważnić. Tak się nie stało i zalążek zaprojektowanej witryny udało mi się wkrótce potem jednak upublicznić; czy jednak uda mi się plany jej rozbudowy zrealizować, czy też w zalążkowej lub co najwyżej mało rozwiniętej postaci pozostanie - zależeć będzie od łaskawości losu.

Z rzeczy, które można pozostawić po sobie nie tylko jako ślady w pamięci innych, lecz jako rzeczy właśnie - trochę pisałem, trochę fotografowałem, trochę komponowałem. Profesjonalistą, jeśli w ogóle mogę w jakiejś dziedzinie się za profesjonalistę uważać, byłem tylko w tym pierwszym: studiowałem filozofię i matematykę w Uniwersytecie Warszawskim, doktoryzowałem się z filozofii i wiele lat (mniej więcej dwadzieścia) pracowałem, jako tzw. "pracownik naukowy", w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Potem zawodowo zajmowałem się innymi rzeczami (m.in. projektowaniem i prowadzeniem witryn internetowych) - choć w miarę możliwości starałem się podtrzymywać kontakt ze środowiskiem skupionym wokół zmarłej w 2009 roku p. prof. Barbary Skargi, który to kontakt, nawet jeśli okresami słabnący, pozwalał mi wciąż myśleć (i jeszcze dziś pozwala mi myśleć), że właśnie w filozofii mam prawo czuć się "u siebie".

Inne zajęcia jednak i inne obowiązki sprawiały, że przez mniej więcej dwadzieścia lat (kolejne dwadzieścia) na tym musiałem poprzestać. Dopiero gdy w 2009 roku przeszedłem na emeryturę, mogłem do dawnej profesji wrócić. Ale - ponieważ oczywiście na kolejne dwadzieścia lat już liczyć nie mogłem, stało się jasne, że jeśli czegoś z tym nie zrobię, to wszystko to, co bardziej lub mniej świadomie i z większym lub mniejszym sensem wcześniej zgromadziłem, a czego nie zdołałem nikomu przekazać ani nawet pokazać, pójdzie wkrótce do kosza na śmieci, czemu jednak warto by zapobiec, nawet gdyby choć jedna rzecz z kosza uratowana choć jednej osobie się kiedyś przydała. Po drugie zaś - jeśli wcześniej zawsze było wiele rzeczywistych powodów tego, że czegoś nie zrobiłem, czy to jako "uczony", czy w innej roli (choć oczywiście zwykłe lenistwo takim powodem też bywało), to teraz już ani brakiem czasu, ani zaabsorbowaniem innymi obowiązkami usprawiedliwiać się już nie mogłem. Oczywiście, jeśli sił nie stanie, jeśli umysł osłabnie bardziej jeszcze (a przecież słabnie z dnia na dzień), albo też jeśli los zrządzi, że czymś innym zająć się trzeba będzie - trudno. Ale dopóki takich przeszkód nie ma, trzeba wszystko, co się jeszcze da zrobić, zrobić - i zrobić to w taki sposób, w jaki potrafię, a także tak szybko, jak się da. Stąd idea tej witryny - bo w ten właśnie sposób (i zapewne tylko w ten) mogę "coś po sobie zostawić".

Wydaje mi się, że z rzeczy, jakie jako "pracownik naukowy" latami gromadziłem, a które mogę względnie szybko innym przekazać, największą wartość ma zbiór "fiszek" katalogowych, na których zapisywałem pozycje przeczytane lub przynajmniej przejrzane, ale także i notowane po to, by w przyszłości do nich sięgnąć, te zaś, które miałem w ręku, często ze streszczeniami, krótkimi wypisami, komentarzami innych autorów oraz własnymi. Powie ktoś, że jeśli kiedyś katalog taki mógł mieć pewną wartość, to dziś jej nie ma - bo kto chce, wszystko znajdzie w Internecie. W pewnym sensie tak. Jednak, po pierwsze, nie wszystko. Po drugie, nie wszystko znajdzie łatwo. Po trzecie, nie do wszystkiego, co się znajdzie, można mieć zaufanie. Po czwarte wreszcie, pomijając profesjonalne katalogi o charakterze bibliotecznym, nie ma chyba wielu zbiorów tak zestawionych pod względem treści, jak zamierzam to uczynić w tej witrynie (i zarazem tak obszernych) - dlatego sądzę, że rzecz jest jednak warta zachodu. Szacuję, że zgromadziłem takich "fiszek" jakieś 20 tysięcy; do chwili upublicznienia witryny zdołałem zdigitalizować niecały tysiąc. Wątpię, by udało mi się przenieść do sieci wszystkie, zwłaszcza, że w zdecydowanej większości przypadków wracać muszę do notatek pisanych ręcznie niekiedy pół wieku temu, których czasami po prostu nie umiem odcyfrować, a wielu, nawet jeśli potrafię je odczytać, nie rozumiem. Ale część się uda, a - jak powiedziałem - nawet jeśli zaledwie paru czy kilku osobom (zainteresowanych tą problematyką, która ja się zajmowałem) mój katalog się przyda, może warto, by był dostępny, a tylko w sieci dostępnym uczynić go mogę (na podstronie "literatura").

Poniekąd podobną rolę mogą odegrać "wypisy", gdzie znaleźć można (czy też raczej znaleźć będzie można) niekiedy krótkie, a niekiedy dość obszerne fragmenty pism różnych autorów, które, gdy je przeczytałem, wydały mi się interesujące i godne przemyślenia. Dotyczy to literatury z zakresu filozofii matematyki (lub dyscyplin pokrewnych), ale również tekstów dalekich od tego, w czym się, nazwijmy to tak, specjalizowałem. Miałem zwyczaj (zapewne podobnie jak inni) niektóre fragmenty z lektur pracowicie przepisywać i opatrywać komentarzami albo przynajmniej wskazówkami, w jaki sposób warto by wypisany fragment skomentować lub wykorzystać w pracy własnej. Uzbierało się tego parę tysięcy. Z upublicznieniem komentarzy jest tu chyba jeszcze większy problem niż w przypadku komentarzy do wspomnianego wyżej katalogu, ponieważ w tym przypadku większość z nich, gdyby miała być publicznie dostępna, wymagałaby przemyślenia, uzupełnienia i redakcji - a sprawy najczęściej są niełatwe. Toteż na początek odważyć się mogę na udostępnienie tylko niewielkiej ich części. Natomiast same wypisy, choć być może nie dla wszystkich będą interesujące, mogę naturalnie pokazać bez ograniczeń. I tak zrobię, a to, czy uda mi się je kiedyś moimi odpowiednio poprawionymi notatkami uzupełnić, jest sprawą drugorzędną.

Oczywiście, skoro już taką witrynę uruchamiałem, naturalną rzeczą było dla mnie umieszczenie w niej internetowych wersji niektórych prac wcześniej ogłoszonych drukiem, a także niektórych tekstów niepublikowanych (podstrona "prace"). Jeśli chodzi o pierwsze, nie jest ich dużo - dwie książki (które udostępniam jako fotokopie) i około dziesiątki artykułów (te są zeskanowane, a więc wygodniejsze do ewentualnego wykorzystanie przez użytkownika witryny). Nie są to wszystkie moje prace drukowane, bo nie wydaje mi się, by warto było wszystkie przypominać. Ale też niewiele pomijam, bo w ogóle nie drukowałem dużo. Pisałem zawsze z trudem, chory na perfekcjonizm w tym niedobrym sensie tego słowa, w którym chęć poprawienia czegoś, co się już jakoś zrobiło i czym można było się z innymi podzielić, prowadziła z reguły do niekończącego się procesu wprowadzania poprawek i uzupełnień, szukania lepszych sformułowań, obudowywania tekstu wysokim murem niepotrzebnych zastrzeżeń i wątpliwości, a w końcu - często - do zaniechania pracy przed jej ukończeniem. Wiele więc zostało w tzw. szufladach - ale z wyjątkiem paru dużych rzeczy, o których za chwilę, prawie niczego nie warto już dziś wyjmować. To, co wydaje mi się mimo wszystko mieć jakąś wartość, gdzieś w witrynie, jeśli znajdę na to czas, umieszczę; ale będą to raczej luźne notatki, fragmenty i szkice, a nie nieopublikowane drukiem większe i skończone całości.

Są natomiast wspomniane przed chwilą dwa duże (może nawet trzy) projekty, których nie udało mi się wcześniej ukończyć i opublikować, a które, jak myślę, warto by uchronić przed wyrzuceniem do kosza.

Pierwszy to "Wstęp do filozofii matematyki", który spróbuję opublikować w tej witrynie w takiej wersji, do jakiej uda mi się to doprowadzić, i który zbiera trzy większe, nigdy do końca nie doprowadzone i nigdy nie drukowane teksty pochodzące z drugiej połowy lat siedemdziesiątych lub początku lat osiemdziesiątych XX wieku, a poświęcone kluczowym zagadnieniom leżącym w samym centrum moich zainteresowań. Więcej o tym we wstępie do odpowiedniej podstrony.

Drugi tekst - to planowana książka o filozofii Gottloba Fregego, nad którą pracowałem nieco później, w latach osiemdziesiątych i na początku lat dziewięćdziesiątych, której fragmenty, w formie artykułów, udało mi się w tym czasie opublikować (głównie w "Archiwum Historii Filozofii i Myśli Społecznej"), ale której też ukończyć nie zdołałem. Pewnie teraz czasu już mi nie wystarczy, by to zrobić. Co jednak zdołam zrobić, zrobię. Mam poczucie, że w moim widzeniu Fregego (podobnie zresztą, jak w odniesieniu do pierwszego ze wspomnianych projektów) idę zdecydowanie pod prąd interpretacji obiegowych i nie spodziewam się, by poglądy, jakie w obu tych kwestiach przedstawiam, były dobrze w środowisku przyjęte. Ale mam też poczucie, że w obu tych kwestiach interpretacje obiegowe są fundamentalnie błędne - i choćby z tego powodu sądzę, że powinienem oba moje teksty, o których mowa, nawet w tak niedoskonałej postaci, w jakiej z pewnością pozostaną, udostępnić.

Wreszcie rzecz trzecia - to pomysł ułożenia towarzyszącej "Wstępowi..." antologii tekstów z zakresu filozofii matematyki tak pojmowanej, jak to właśnie w owym "Wstępie..." usiłuję wyjaśnić, a więc antologii także dość istotnie różniącej się od większości opublikowanych dotychczas i uchodzących za "kanoniczne" zbiorów prac o takim charakterze. Kto rzuci okiem na zamieszczony na odpowiedniej podstronie wstępny spis proponowanych przeze mnie tekstów, od razu zorientuje się, na czym odmienność ta polega - nie ma więc sensu, bym to w tym miejscu opisywał.

Linki do podstron odpowiadających trzem omówionym wyżej projektom umieszczone są (lub będą - bo nie wszystkie te podstrony będą od początku aktywne) na odpowiednich obrazkach po lewej stronie (w lewej szpalcie) witryny.

Słów kilka o fotografiach. W tej dziedzinie, jak wspomniałem, nie jestem i nie czuję się profesjonalistą. Od wielu lat jednak, będąc tu i tam, robiąc coś, obserwując świat, starałem się, używając aparatu, zapamiętywać różne obrazy, które wydawały mi się warte zapisania. Ich część, a także niektóre z grafik komputerowych, które w wyniku komputerowego przetworzenia fotografii powstały, publikuję na stronie a41.pl.

Wspomniałem na początku też o muzyce, ale to zupełnie inna historia i na razie więcej o tym mówić nie będę.